Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Harry Potter i Kamień Filozoficzny – pierwsza część serii książek J.K. Rowling o czarodzieju i jego bandzie przyjaciołach którzy zgwałcili wiarę katolików.

Co tam się działo?[edytuj]

No... Nic ciekawego, ale jeśli czytasz ten artykuł to jesteś ciekaw. Więc „włala”...

U Dursleyów[edytuj]

Pierwsza część w zdumiewający sposób mówi o tym, że Harry Potter nie dość,że zatruwa życie normalnych ludzi czyniąc ich nienormalnymi, to jeszcze jest idiotą, z którego też powodu jego kuzyn Dudley upodobał go sobie jako worek treningowy, a ponadto jeszcze rowerek do ćwiczeń.

Rzekomy Dudley to synuś Vernona i Petunii Dursleyów, którzy na przymus musieli adoptować Harry'ego, pod grozą zamieszkania u nich Albusa Dumbledore'a. Woleli małego czarodzieja, niż dużego, a więc wzięli tego pierwszego. Ponadto mięli ten komfort, że Harry miał wtedy jeden rok, no więc nie mógł mówić, a co za tym idzie małe było prawdopodobieństwo, że roztrąbi całemu Londynowi iż jest czarodziejem. Do tego sam o tym nie wiedział, a że Dursleyowie nie chcieli aby stało się odwrotnie, sytuacja ta trwała przez dziewięć lat, do jego jedenastych urodzin.

W międzyczasie okazało się, że mały czarodziej to ulubieniec Ministerstwa Magii, bo choć w ucieczce przed kochanym kuzynem potrafił skoczyć osiem metrów na dach szkoły, to nie miało to żadnych konsekwencji. Apogeum swej mocy magicznej pokazał w ogrodzie zoologicznym, kiedy wypuścił z terrarium węża boa z Birmy, a wpuścił tam Dudleya, do tego wszystkiego wykorzystując narzędzie w postaci półcentymetrowej szyby.

Niedługo potem dom Dyrsleyów zaczęły atakować sowy strzelające kopertami przypieczętowanymi mocno toksycznym lnianym woskiem z Hogwartu. Prawdopodobnie wszystkie były adresowane za pomocą jakieś maszyny, a dla zmyłki adres ten był pisany bazgrołami. Po ostatniej batalii Harry stwierdził, że to wszystko do niego, i postanowił przeczytać, co te koperty mają w środku. Zrobił to przeraźliwie nielogicznie, bo zamiast sobie na uboczu wsadzić którąś do kieszeni, wskoczył na stół i machał rękami tak długo, aż któraś mu tam wpadła. Oczywiście wujek Vernon to zobaczył i wdrożył do książki element przemocy.

Niespodzianka[edytuj]

Ot co! Mały (no nie taki mały) Potter dowiaduje się, że umie zamienić piękną kobietę w ropuchę! I to w ZOO! Ten dar odziedziczył po mamusi. Myślicie, że większej niespodzianki to nie może mieć? A tu niespodzianka. Do jego domu (tzn. domu jego wujostwa) przechodzą ogromne ilości spamu. Przeszło to jego najśmielsze oczekiwania, gdyż największa skrzynka pocztowa na rynku została zapełniona.

Szkoła[edytuj]

Potter zdecydował się otworzyć jedną wiadomość. Zaproszenie do szkoły czarodziejskiej! Tego bym się nie spodziewał... Jakiś stary, zarośnięty dziad Hagrid zabrał go i wrzucił do pociągu. Na dodatek powiedział: „Tak mi mama kazała”.

Droga do szkoły[edytuj]

K[CENZURA]a, jak się te pociągi ślimaczą. Podczas podróży do jego przedziału dosiadł się Ron Weasley i Hermiona Granger. Bardzo szybko się zaprzyjaźniają, co później da bombowe efekty.

Początek roku szkolnego[edytuj]

Nasza-Klasa Nowa klasa – nowe znajomości. Ale nasza paczka miała takiego farta i znalazła się w tym samym domie: Gryfindor! Nie wiem ile zapłacili, nie napisali w książce.

Pierwsze lekcje[edytuj]

Jak zwykle. Pisanie regulaminu i podpisywanie się pod nim.

Pojedynek[edytuj]

Nasz bohater już miał swoje „solo po szkole”. Lepszy czy kujon – nieważne.

Tajemnica?[edytuj]

Harry ze swoją bandą znajdują tajemniczy korytarz. Od kiedy korytarz może być tajemniczy? Tego nie wiem, ale jedno jest pewne - to jest zakazane!

Quidditch[edytuj]

Jednak docenili Pottera i wkręcili go do drużyny quidditcha. Oczywiście jak Potter gra, to jest kupa śmiechu, ale mecz wygrali.

Potter mężczyzną[edytuj]

A już mówię dlaczego. Obronił biedną Hermionę przed strasznym trollem. Gratulacje!

Dalsze znaleziska[edytuj]

Odnalezienie lustereczka-powiedz-przecie zwierciadła Ain Eingarp (a co to?).

Wyprawa[edytuj]

Harry wraz ze swoją ekipą wybrali się do tajemniczego korytarza po jakiś kamyczek. Jakiś trzygłowy pies chce zjeść naszych bohaterów ale są sprytni i się nie dali zrobić w „bambuko”. A to jeszcze nie koniec. Kamyczka bronią fortyfikacje i tarcza antyrakietowa! Potter zwinnością myszy pokonuje przeszkody ale tego się nie spodziewał. Jego nauczy...Wróć!! Jego psychol-nauczyciel też broni kamienia. No cóż, nie miał innego wyjścia i go zabił. Ale za kratki nie trafił- przecież Potter jest święty!

Koniec[edytuj]

Potter i jego „tim” wraca. Ach co to była za przygoda! Ale rok szkolny się skończył... Brawa dla Gryfindoru, zdobywców Pucharu Domów.