Ikarus 412

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Słowacka drużyna Ikarusowa
To jest Ikarus?!
standardowy widok pasażerów na widok 412

Ikarus 412 – pojazd ruchu drogowego zwany Autobusem. Owoc ciężkiej pracy Hungarskiej firmy Ikarus. Jest kontynuacją niskopodłogowego modelu 411, który mimo wielu ciekawych rozwiązań nie został ciepło przyjęty przez przewoźników. W modelu tym dokonano wielu zmian, które miały go przybliżyć do modelu 415, który był jednym z lepszych maszyn tego producenta.

Wygląd[edytuj]

412 był następcą modelu 411 który miał być udoskonaloną wersją starszego 415. W przeciwieństwie do „zamiatarek” udało się wstawić w nim tylną szybę dziki poprzecznie zamontowanemu silnikowi, w poprzedników silnik był pionowy co uniemożliwiało taką operacje. Niska podłoga została mimo wielu niepewności co to takiego posunięcia. Jednostką napędową został niezawodny pod każdym względem silnik Raba-Man, który jak w każdym Ikarusie cechował się ogromną mocą, ale i bardzo wysokim stężeniem decybeli w wnętrzu maszyny. Projektanci jednak nie pomyśleli co zrobić z okropnym przedni zderzakiem, który wystawał do przodu niczym taran. Autobus najpewniej nie miał zabezpieczenia anty korozyjnego, ale problem rozwiązano grubością blachy dzięki, której autobus potrafi totalnie zniszczyć drugiego uczestnika wypadku. Model został wydłużony od swojego poprzednika o cały jeden metr dzięki czemu znacznie zwiększyła się pojemność przewozowa.

Wnętrze[edytuj]

412 na papierze. Jest tylna szyba!

Dzięki głosom sympatyków solarisów producent postanowił pozostawić w tym modelu niską podłogę w celu uniknięcia komentarzy zezłoszczonych obrońców staruszków i inwalidów, którzy bardzo cenili udogodnienie poprzednika. Projektanci wreszcie przypatrzyli się ostatnim drzwiom, które w poprzednikach było tak małe, że tylko osoby z BMI na poziomie szesnastu mogły się przez nie przebić. Udało się to poprawić i zostały nieco powiększone dzięki czemu normalni ludzie też mogą z nich korzystać do woli. Dodatkowo zostały dobrze uszczelnione dzięki czemu autobus nie gnił od wody i śniegu, który dostawała się do środka. Dzięki zmianie położenia silnika udało się zamontować tylną szybę dzięki, której w autobusie nie jest tuż tak bardzo ciemno jak w poprzedniku. Siedzenia nie straciły na wartości i ponownie w ramach promocji są szerokie i wygodne co bardzo podobało się babciom autobusowym. Niektóre specjalne luksusowe modele zostały uraczone w klimatyzacje i ABS. O normalnym ogrzewaniu nic nie wiadomo, ale można się domyślić, że albo go nie ma albo jest tak słabe, że nikt go nie czuje.

Miejsce użytkowania[edytuj]

W przeciwieństwie do poprzednika model 412 został cieplej przyjęty przez Polaków dzięki czemu do naszej wspaniałej ojczyzny trafiło więc sztuk, bo aż trzydzieści sześć. Najbardziej znane miejsce gdzie jeździły to Bielsko-Biała i Częstochowa. Do Bielska trafiły w roku 1997 w liczbie trzech sztuk, które miały wspomóc obecne już tam „zamiatarki” czyli modele 411. Po ponad dekadzie pracy MZK zezłomowało jednego z nich co oznaczało, że dalsza kariera tego modelu stoi pod znakiem zapytania. Kolejne dwie sztuki zostały wycofane z użycia w roku 2009, pierwsza sztuka miała jednak szczęście i została wykupiona dzięki czemu nie poszła pod palnik. Jeden z Częstochowskich 412 również po zakończeniu pracy został przeznaczony na pojazd zabytkowy i w ramach odnowienia przeszedł remont. Możliwe jest jednak spotkanie wielu 412 poza granicami kraju co próbuje osiągnąć wielu MKM-ów, aby móc się nimi przejechać.

Ciekawostki[edytuj]

  • Niektórzy projektanci zajęci pracą nad modelem nie mogli dojść do porozumienia co zrobić z ostatnimi małymi drzwiami. Aby się nie męczyć opracowali szybko model bez tylnych drzwi, bo i tak nikt z nich nie korzystał.
  • Producent bombardowany przez głosy ludzi, którzy wytykali okropnie głośny silnik postanowił stworzyć wersje, które miały zamontowany silnik od Mercedesa. Słuch o tych maszynach zaginął i nie wiadomo co się z nimi działo.
  • Pomimo iż normalna wersja miała równe dwanaście metrów długości to światło dzienne uzyskał też prześmieszny projekt autobusy skróconego o siedemdziesiąt centymetrów. Do dziś nie wiadomo po co to w ogóle zrobiono.