NonŹródła:Hax3rz odc. 1

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Info icon 002.svg Uwaga! Opowiadanie jest pełne żargonu! Czytasz na własne ryzyko!

 _                ____           _
| |              |___ \         | |
| |__   __ ___  __ __) |_ __ ___| |
| '_ \ / _` \ \/ /|__ <| '__|_  / |
| | | | (_| |>  < ___) | |   / /|_|
|_| |_|\__,_/_/\_\____/|_|  /___(_)
-+# Odc. 1 : Narodziny Hak3rów #+-

Przy komputerach był jak zawsze tłok. To nowi klienci kafejki rozpoczynali wykorzystywać swój – jakże skąpy – limit tak przecież drogiego czasu, to z kolei wnerwieni brzęczykiem warczeli w stronę Operatora, będąc w samym środku ważnej czat–konferencji. Operator, jak zawsze był dla nich surowy. Brzęczyk oznajmiał koniec czasu i 5 minut do automatycznego odłączenia Internetu od danej stacji roboczej. A to właśnie Operator naciskał brzęczyki. Oczywiście, Operatorzy pisali skrypty które automatyzowały proces. Lecz nie ten. John Loxer sam kontrolował wszystkie pięć stanowisk, które w kafejce się znajdowały. Nie, nie był to typ odludka, wręcz przeciwnie. Pociągała go władza, jaką dawała kontrola nad brzęczykiem. Mógł im w każdej chwili skrócić limit czasu, wcześniej naciskając klawisz odpowiadający numerowi stanowiska. Mógł też klawisza nie wciskać, dając szczęśliwcowi więcej czasu na załatwienie swoich spraw. Częściej jednak wykonywał tą pierwszą opcję, gdyż nie lubił rozpieszczać ludzi. Tym razem jednak zrobił wyjątek – nie dlatego, że postanowił być miły dla faceta przy trójce, ale dlatego, że kombinacja Ctrl+F3, uruchamiająca brzęczyk, po prostu nie działała. Mało tego, trzykrotna próba włączenia brzęczyka zawiesiła komputer Operatora. John podszedł do faceta z trójki.
– Proszę pana, czas się panu skończył...
– Mówi pan o...? – powiedział gość, nie odwracając głowy
– O pańskim limicie czasu. Wykupił pan godzinę, siedzi tu pan już godzinę i 10 minut. Miałem zamiar włączyć panu brzęczyk, ale coś się sypnęło... – John już miał opowiedzieć gościowi o regulaminie, gdy nagle spostrzegł dwa okna konsoli otwarte na komputerze numer trzy. I kolejne dwa na swoim komputerze.
– Czas... liczony przez komputery... jest pojęciem względnym, tak jak firewall albo system bankowy... To tylko zera i jedynki, elektrony krążące wewnątrz tych maszyn. Podobnież jak program do limitowania czasu na terminalu.
– Chwila zaraz... Czy to znaczy, że wyłączył pan zegar?
– Nie tylko zegar, ale także główny system hotelu.
– Pan jest haker, racja? Proszę natychmiast opuścić budynek. Dzwonię na policję, na Boga!
– Nie radził bym...
– Dzwonię!
Loxer wyjął telefon i wykręcił „112”.
– Halo... John Loxer, dzwonię z hotelu Aquarius, ulica Krucza 5... Tak, jestem operatorem systemu w kafejce internetowej hotelu... Nie, to nie żart! Proszę mnie posłuchać! Proszę...!
– Wydaje mi się, że głos DWULATKA nie wzbudza w policji dobrych skojarzeń... A pozostawienie włączonego Bluetooth’a w komórce nie jest tak bezpieczne, jakby się zdawało – powiedział haker, wstając z krzesła. Chwilę patrzył na Loxera, a następnie jakby zmienił taktykę.
– Wiesz pan co? Mów mi Szczur.
– Więc, panie Szkodnik, może mi pan powiesz, po coś pan to kurwa zrobił? – Loxer był już maksymalnie zdenerwowany sytuacją. Mógł sobie zamknąć hotel, ale nie będzie negował JEGO autorytetu Operatora. Tymczasem komputery w kafejce zaczęły wariować.
– Nie Szkodnik, tylko Szczur. Szkodnikami są myszy. Szczury to bardzo inteligentne stworzenia.
– Facet, ty mi tu nie pierdol o inteligencji gryzoni! Ty mi kurwa sieć napraw!
– O, więc stajemy się sobie coraz bliżsi... (klikty klak) to powinno pomóc.
– To control alt delete...
– Więc właśnie! Najlepszy sposób na pozbycie się hakerów z Windows Me to trykrotne wciśnięcie tej kombinacji! Czyż to nie wspaniałe?
– A już myślałem o pogoni za jakimiś rootkitami w plikach zegara... Wiesz co, Szkodnik? Napisałem w liceum exploita, za którego mnie wywalili. Dziwnym trafem, dwa dni później rada nadzorcza wylała naszego dyra.
– Już mówiłem, Szczur jestem. Masz na myśli tego pornomatora, którego używają wszyscy młodociani hakerzy? Stary, ty to napisałeś?
– A co?
– Zaczynałem właśnie od tego. Słuchaj, mam propozycję.
– Noo...?
– Dołącz do nas. Do Gryzoni. Nasza dewiza – Inni tną kable, my je gryziemy!
– Żal mi was...
– Czemu?
– Nie ma was w mediach. Zrobiliście jakiś deface popularnej stronki?
– Deface? Deface’y są dla lamerów... Chociaż...
– O rany... NO PO PROSTU MUSZĘ WAM POMÓC...

hax3rz@nonsensopedia /home/odc.1~# później --trzy-tygodnie

W domu Johna „Deface’a” Loxera przybyło ostatnio komputerów. Technicy montowali kolejną antenę satelitarną, a sam były administrator kafejki internetowej spędzał długie noce z włączonym światłem. Były to noce, podczas których pisał kody. Były to też noce, w których przestawał być Johnem Loxerem, a stawał się słynnym „Deface’m”, szefem grupy znanej jako hax3rz. Szczur, trzydziestolatek o lekko zgarbionej posturze, nawiązał kontakt ze swoimi byłymi znajomymi z grupy Szkodników. W jego domu światło też świeciło się do późna.
Inni członkowie grupy też nie próżnowali. W mediach podano, jakoby komputery NASA zostały spenetrowane – i to głęboko – przez grupę hax3rz...