NonNews:6 czerwca 2007 Polska przegrała z Armenią

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Jaki głupi byłem, Rasiaka nie wystawiłem...
Jeszcze jest mnóstwo czasu...
Szpakowski w 94. minucie spotkania
Nikt z Ormian na trybunach nie stoi. Wszyscy stoją.
Komentator ogółem

6 czerwca 2007

Polska gra z Ormianami. Jeśli nie chce myśleć o awansie do Mistrzostw Europy musi ten mecz przegrać. W składzie, w porównaniu z fatalnym spotkaniem w Baku, zajdzie zapewne kilka zmian.

Beenhakker ma podobno wstawić do składu m.in. Marka Saganowskiego, który wchodząc z ławki w sobotę, jako jeden z nielicznych, zaprezentował się bardzo dobrze. Nie byłby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ma on zastąpić również bardzo dobrze grającego w sobotę Grześka Rasiaka, a nie fatalnie spisującego się ostatnio Maćka Żurawskiego. Zmiana nie jest jednak pewna.

Sytuacja w naszej grupie eliminacyjnej jest dość skomplikowana. Jeśli wygramy spotkanie będziemy jej przewodzić, ale jeśli zaś nie, to również będziemy to robić. Jeżeli reprezentacja wygra mecz, to wówczas nasz Don Leo, wyrówna rekord swojego poprzednika, najlepszego Janosika, wynoszący 7 zwycięstw z rzędu w meczach o punkty. Dokładnie 6 lat temu zremisowaliśmy z Ormianami, był to nasz jedyny remis z tą ekipą.

Piłkarze wyszli już na boisko. Nie ma Rasiaka, nie ma Żurawskiego, jest Saganowski. Zaczynają piłkarze z Armenii. Zaczynają i nic nie tworzą. Polacy próbują. Nie wychodzi. Mają przewagę, ale nic z tego. Nie ma Rasiaka, nie ma kto wykańczać akcji. 0:0. Koniec pierwszej połowy spotkania.

W drugiej również nie było za ciekawie, ale Ormianie zaczęli grać zauważalnie lepiej. 66 minuta... stały fragment gry... wolny. Bramka. 1:0 dla nich. Boruc nie wybronił... cóż, miał na to, prawdę mówiąc, nikłe szanse... A to wszystko przez Leo, nie wstawił Rasiaka do składu. Jego błąd. Nikt się nie będzie dziwił, jeśli przegramy. Rasiak nie wejdzie już na boisko. Limit trzech zmian wykorzystany.

Reprezentanci Armenii mogli prowadzić nawet kilkoma bramkami, ale niestety, nie udało im się. Mecz skończył się pierwszą w historii porażką Polaków z Ormianami, przerwaniem passy Leo i dalszym przewodzeniem w grupie eliminacyjnej.

Po meczu wywiadu udzielił nam Artur Boruc, bramkarz naszej ekipy: Byliśmy na Armeńczyków bardzo dobrze przygotowani, mieliśmy na nich receptę. Przegraliśmy – powiedział.

Źródło[edytuj]