NonNews:Kaktusy atakują!

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Australijski żołnierz prezentujący zdobytą w bitwie kaktusańską wyrzutnie rakietową

8 lipca 2009

Australia pochłonięta zaciętymi walkami.

Dzisiaj z Antypodów do uszu świata zachodniego doszła wieść o konflikcie zbrojnym na wschodzie kraju. Nad ranem doszło do serii zamachów terrorystycznych do których przyznała się nieznana dotąd organizacja kaktusów.

W Brisbane zaczęły płonąc samochody, a na targu doszło do dwóch równoległych eksplozji samobójczych. Ratusz został ostrzelany z moździerzy, podczas gdy oddziały szturmowe zajmowały port. Są podejrzenia, że organizacja jest sponsorowana przez Al-kaidę, a zużyty arsenał Armii Czerwonej zakupiła na czarnym rynku. Gubernator bezradnie czekał na reakcję ze strony Wielkiej Brytanii.

Później było już tylko gorzej. W samo południe do rządu w Canberrze został wysłany list od szefa separatystycznej organizacji kaktusów z gatunku Cylindropunti. Domagają się własnej autonomii, ustanowienia języka kaktusów językiem urzędowym oraz zarezerwowania 20% parlamentu dla posłów tejże mniejszości. Na argument przywołują Aborygenów, którzy pomimo, iż są mniej liczni od kaktusów, prawa posiadają. Gubernator generalny Quentin Bryce odmówił, co skutkowało rozprzestrzenieniem się zamieszek, które w końcu eskalowały do rangi walk zbrojnych.

Stolica stanu upadła, obecnie szósty pułk pancerny kaktusów rozpoczyna marsz na Sydney. ONZ jest zaniepokojona wieściami o czystkach etnicznych dokonywanych ze strony ogrodników. OBWE jutro wyśle swoich przedstawicieli na kontynent. Czekamy na rozwój wydarzeń.

Przypominamy, że to nie nie pierwsze takie problemy Australii. Były już króliki, psy Dingo, ropuchy, kangury atakujące bazę wojskową i naćpani benzyną turyści z Nowej Zelandii. A może warto byłoby sprowadzić do Australii kozy jedzące te kaktusy?...

Źródło[edytuj]