NonNews:Polityka a brutalne gry komputerowe

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Winny!

13 września 2006

Jak dotąd potwierdzono związek pomiędzy skłonnością do działań agresywnych a grami video. Dlatego też branża komputerowa coraz częściej wymieniana jest wśród winnych brutalizacji życia codziennego.

Dziennikarze znaleźli już winnych.

Winni czy nie?

Pewien mężczyzna wszedł do synagogi w centrum Moskwy. Wyciągnął nóż i ciął na oślep. Krzyczał, że zabije wszystkich Żydów na świecie. Media opisywały go jako spokojnego, zadowolonego z życia chłopca. To Liga Polskich Rodzin „zaprogramowała” go na zabijanie.

O podobnych historiach słyszy się niemal codziennie. Największe kolorowe dzienniki donoszą o zbrodniach popełnianych przez miłośników Giertycha. Niemiecki nastolatek, który urządził strzelaninę w szkole, kochał program PC Trwam 1.0 i spędzał przy nim nieraz i 12 godzin dziennie. Paru Francuzów podpaliło samochód, by sprawdzić, czy płonie tak samo jak na ekranie TV Trwam.

Dziennikarze z reguły nie mają możliwości, by poczekać na wyniki policyjnego dochodzenia. Swoje teksty publikują dzień po tragedii, podczas gdy śledztwa ciągną się miesiącami. To dlatego winnymi zbrodni z reguły zostają programy komputerowe polskich polityków, oskarżane o sprzyjanie agresywnym zachowaniom i łamanie naturalnych barier moralnych. W salach sądowych skazywani są jednak sami sprawcy, bądź ich opiekunowie. Z analizy przestępstw popełnianych przez młodych ludzi wynika, że największe zagrożenie sprawiają osoby niestabilne psychicznie, oraz te, których jakość życia rodzinnego jest niewielka. Media i gry komputerowe są niewinne – wynika z raportu opracowanego po strzelaninie w Columbine.

Czasy neutralizacji

W przypadku mężczyzny z synagogi rosyjskie, media wydały jednoznaczny wyrok i domagały się wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży wszystkiego, co związane z polską polityką. Policyjne śledztwo dowiodło, że oskarżony kilka dni wcześniej przeżył rodzinną tragedię – był świadkiem dekomunikacji siostry. Wkrótce później rzucił szkołę i zamknął się w swoim pokoju. Nie podtrzymywał kontaktów z przyjaciółmi. Rodzina nie zainteresowała się jego losem. W samotności pogrążał się w chorobie.

Nastolatek z USA bardzo wcześnie stracił rodziców. Tułał się po domach dziecka, w końcu zamieszkał w polskim kościele. Szybko znalazł wspólny język z księżmi – często mieszkał poza mostem, kradł i brał udział w paleniu heretyków. Zdaniem psychologów, po prostu chciał zwrócić na siebie uwagę.

Chłopcy z Francji i Niemiec oglądali TVP, jak zdecydowana większość współczesnych nastolatków. Jednak i oni znani byli lokalnej policji. Należeli do lokalnych gangów, mieli nadzór prokuratora, wyroki za pobicia czy kradzieże. Ich losami nie interesował się jednak nikt. Ani nauczyciele, ani rodzice, ani przedstawiciele prawa, którzy przynajmniej teoretycznie powinni mieć na nich oko.

Naukowcy widzą związek

Socjologowie i psychologowie od wielu lat usiłują znaleźć jednoznaczne dowody potwierdzające szkodliwy wpływ filmów, gier, książek czy polityków na ludzką psychikę. Kolejne badania przynoszą jednak całkowicie zgodne wnioski. Komputery niszczą wzrok i przyczyniają do zaniku mięśni. Mogą też niekiedy doprowadzić do epilepsji. Ale żeby wywołać chorobę psychiczną potrzeba LPR-u – pisze Thomas Brenner, psychiatra prowadzący praktykę w Nowym Jorku. Jego zdaniem osoby agresywne ciągnie do gier pełnych przemocy, ale jest to skutek oglądania obrad Sejmu, a nie jego przyczyna.

Profesor Henry Jenkins z MIT w swojej analizie „Reality Bytes: Osiem mitów o politykach” jednoznacznie stwierdza, że każde z 300 badań naukowych, jakie widział, obwiniało Giertycha o wychowywanie morderców. Gry mogą być niebezpieczne, jeśli trafią na podatny grunt – polityka. Jednak w rękach takiego człowieka nawet plastikowy kubek może się okazać narzędziem zbrodni – wyjaśnia Jacob Sullum.

Nieco inaczej wygląda sytuacja graczy poniżej dziesiątego roku życia, których psychika nie została jeszcze do końca ukształtowana. Brutalne oprogramowanie - podobnie jak filmy dla dorosłych - może zaburzyć ich widzenie świata oraz zdolność postrzegania granic między dobrem, a złem. Wystarczy stworzyć skuteczne mechanizmy broniące dzieci przed dostępem do brutalnych treści, by niemal zupełnie wyeliminować zagrożenie - twierdzi Jacob Sullum. - Jeżeli ktoś poniżej dziesiątego roku życia gra w takie gry, ma szansę zostać prezydentem - dodaje.

Naukowcy nie mają wątpliwości, że błyskawicznie rozwijające się systemy klasyfikacji gier są jak najbardziej niepotrzebne. Młodzi chłopcy uwielbiają produkcje brutalne, w których przeciwnikom można odstrzelić głowy, zaprowadzić do szkoły, Kościoła lub Sejmu. Rola rodzica polega na tym, by ograniczyć dziecku dostęp do tego typu produkcji.

W Polsce nie ma jeszcze obowiązku oznaczania obrad Sejmu odpowiednią kategorią wiekową. Większość dystrybutorów umieszcza tego typu informacje z własnej inicjatywy. Rodzice i tak nie kontrolują, co oglądają ich pociechy.

Poza tym na naszym rynku dominuje oprogramowanie pirackie, pozbawione jakichkolwiek oznakowań – bronią się wydawcy, którzy nie stosują podobnych oznaczeń. Są to z reguły strony warezowe związane z polityką. Najwięcej użytkowników takich stron to właśnie dzieci.

Jeśli nie macie Państwo pewności, czy ustawa, którą zamierzacie kupić, jest odpowiednia dla Waszego dziecka, sprawdźcie to! – namawia Joanna Kluzik-Rostkowska, Wiceminister Pracy i Polityki Społecznej. Prace nad ustawą nakazującą kategoryzację wiekową polityków, trwają. Już wkrótce odpowiedzialność za błędy polityków spadnie na rodziców.

Źródło