Nonsensopedia:Artykuły na medal/Archiwum

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Skocz do: nawigacja, szukaj
Artykuły na medal



Ruchy antyszczepionkowe[edytuj]

Strzykawka2.jpg
Mam jedną pierCenzura2.svgną schizofrenię, zaburzenia emocjonalne, proszę, puść to na antenie
Antyszczepionkowiec domaga się programu telewizyjnego o sobie

Ruchy antyszczepionkowe (lub krócej antyszczepionkowcy, ew. proepidemicy) – grupa zrzeszająca kilkadziesiąt tysięcy ludzi chorych psychicznie i fizycznie, którzy w wyniku obrażeń odniesionych po uderzeniu w “szczepionkę” i związanej z tym traumą postanowili wierzyć tylko naturalnym sposobom i nie zaszczepić swojego potomstwa. Chorzy uparcie dążą do zagłady ludzkości, bowiem są to zwierzęta stadne, a więc działają ze zwielokrotnioną siłą, co tylko przybliża ich wizje zakończenia życia wielu ludzi. Już od najmłodszych lat swojego życia dopuszczali się różnorakich zachowań wskazujących na sadyzm i chęć wystrzelenia wszystkich wokół z karabinu maszynowego, począwszy od kradzieży zabawek z przedszkola, aż po rozczłonkowywanie dżdżownic.

Jerzy Zięba[edytuj]

Zięba2.jpg
Bohater ludu. Wspaniały reformator i człowiek czynu. Charyzmatyczny wykładowca. Uzdrowiciel, żeby nie powiedzieć cudotwórca. Nasz wielki nauczyciel i prorok nowej ery. Drodzy państwo, przed wami mgr inż. Jerzy Zięba
Portal popularnonaukowy kwantowo.pl promując Ziębę

Jerzy Włodzimierz Zięba (ur. 2 maja 1956) – polski zielarz, przedsiębiorca, ekspert od medycyny alternatywnej, a także bajkopisarz. Prawdziwy posiadacz rąk, które leczą. Na podstawie jego życia powstał serial dokumentalny Na wspólnej.

Życiorys

Pierwszy biznes otworzył w 1997 roku na warszawskiej Woli, gdzie poznał Romana Kurskiego – warszawskiego przedsiębiorcę, właściciela fabryki produkującej alkohole z ziemniaków pochodzących z nasłonecznionych kartoflisk Południowej Małopolski. Panowie otworzyli sklep, w którym zaczęli sprzedawać wodę, cechującą się niezwykle dobrą pamięcią oraz trawę medyczną. Wodę dostarczał im warszawski pracownik kanalizacji i drobny przedsiębiorca Tadeusz Norek, który wraz z Ziębą i Kurskim mógł kontynuować swoje przygody z chemią po nieudanej próbie stworzenia szamponu na porost włosów.

Wojna w Jugosławii[edytuj]

Evstafiev-Radovan Karadzic 3MAR94.jpg

Wojna w Jugosławiiwojna domowa rozpoczęta w 1991 i przewalająca się wte i wewte po kolejnych częściach składowych federacji w ciągu następnych ładnych paru lat. Przyczyną walk było… eee… yyy… Właściwie któż to wie, co nią było. Na samą myśl o tym konflikcie normalny człowiek rozkłada bezradnie ręce i puka się w czoło, gdyż za cholerę nie potrafi zrozumieć, co tej ogłupiałej bałkańskiej zgrai strzeliło do łbów, że postanowili wyłączyć racjonalne myślenie i się trochę ponapierCenzura2.svgć na zasadzie każdy na każdego. Ot, typowe dla Słowian potrząsanie szabelką bez poważniejszego powodu. Wszystko to byłoby nawet zabawne, gdyby nie fakt, że tym razem haratanina zrobiła się naprawdę paskudna. Gavrilo Princip (taki śmieszny facecik, który w pojedynkę rozkręcił I wojnę światową) może być dumny ze swoich następców, w sumie poczynili wcale nie gorszy rozgardiasz niż on.

Niebieski ekran śmierci[edytuj]

BSoD.jpg
Nosz kCenzura1.svga!!!
Przeciętny Polak o BSOD

Blue Screen of Death, Blue Screen of Doom, BSoD (ang. niebieski ekran śmierci) – integralna część systemów z rodziny Windows. Pojawieniu się niebieskiego ekranu śmierci często towarzyszy także krytyczny wyjątek.

Skąd to się wzięło?

BSoD pierwszy raz pojawił się w Windowsie, kiedy nie był on jeszcze systemem operacyjnym. Włączał się przypadkowo. Bill stwierdził, że ma doskonałe walory estetyczne i że nadaje się jako znak rozpoznawczy kombinacji Ctrl-Alt-Del. Na przykład po wciśnięciu tej kombinacji bez powodu pojawiała się informacja, że użytkownik powinien zakończyć aplikację poprzez przycisk X opcję z menu okna.

Przyszłość

Szacuje się, że ze względu na spadek częstotliwości pojawiania się niebieskich ekranów, Microsoft wbuduje w Service Pack 3 do Visty generator losowych BSOD-ów, który będzie można dezaktywować jedynie poprzez edycję rejestru którego nie będzie można dezaktywować.

Poza tym Microsoft zamierza sprzedawać powierzchnie reklamowe na BSOD-ach. Już na początku listopada 2018 roku zaczyna się oficjalna sprzedaż reklam.

Według nieoficjalnych doniesień, nadchodząca aktualizacja dziesiątki wprowadzi szereg zmian w porównaniu do wersji wcześniejszych. Zostanie dodana możliwość udostępnienia swojego opisu błędu na portalach społecznościowych (w pierwszej kolejności będą dostępne Facebook, Twitter i Snapchat). Prócz tego udostępniona zostanie możliwość zmiany koloru ekranu na inny odcień niebieskiego.

Poradnik:Jak zostać alkoholikiem[edytuj]

Czlowiek z rowerem.jpg

Jak zostać alkoholikiem – poradnik.

Alkohol jako napój zawierający w sobie iskierki boskiej mocy, potrafi poprawić równowagę psychiczną, jednak dzieje się to kosztem utraty stabilizacji błędnikowej. To powoduje, że niemożliwe staje się wykonywanie rutynowych czynności, jak choćby zakończenie procesu trawienia w odpowiednim miejscu. Aby uniknąć niepotrzebnych nieporozumień oraz kompromitacji i w pełni cieszyć się zawartością etanolu we krwi, trzeba sprawić, by to nasze ciało, a nie umysł, zaczęło się domagać kolejnych dawek ognistego płynu. Krótko mówiąc: należy zostać alkoholikiem.

Kluczem jest umysł

Do opanowania szlachetnej sztuki pijaństwa, trzeba czegoś więcej niż samej chęci bycia upojonym. Zastanów się, co myśli ten sąsiad, opróżniając kolejną butelkę denaturatu. Dumaj nad twoją grubą ciotką, która spożywa następną butelkę tanich perfum z zestawu z Biedronki, które kupiłeś jej na urodziny. Pomyśl o setkach studentów, którzy aplikują sobie wacik nasączony wódką w odbyt. Ci ludzie nie robią tego dla Nussbeissera, bo po prostu chcą się schlać. W tym jest jakiś głębszy sens. Co prawda nikt go jeszcze nie odnalazł i wytrzeźwiał na tyle, by o tym opowiedzieć, ale być może Tobie, jako przyszłemu alkoholikowi, się uda.

Na koniec tej głębokiej kontemplacji jeszcze raz zastanów się, czy na pewno chcesz włączyć się w szeregi ludzi uzależnionych. Zważ na to, że zostanie alkoholikiem jest jak utrata dziewictwa. I nie chodzi tu o to, że trzeba włożyć jakiś przedmiot do odpowiedniego otworu w ciele. Gdy już otworzą się przed Tobą wrota C2H5OH, nie będzie już odwrotu. Zostaniesz naznaczony.

Poradnik:Jak odróżnić anarchistę od pieczywa czosnkowego[edytuj]

Bagietka czosnkowa morduje prezydenta McKinleya
Aby wzniecić rewolucję nie wystarczy nędza i rozpacz […] niezbędne jest jeszcze wspólne całemu ludowi masło czosnkowe!
Michaił „Ząbek” Bakunin
Owszem, seks jest fajny, ale próbowałeś kiedyś pieczywa czosnkowego?
Raper DMX o pieczywie czosnkowym

Niniejszy poradnik jest odpowiedzią na rosnącą różnorodność polityczną i kulturalną. Nonsensopedyjny zespół politologów po wysłuchaniu wielu próśb pracował ciężko, aby stworzyć wyczerpujące wprowadzenie do rozróżnienia ruchów anarchistycznych od pysznego, cieplutkiego pieczywa czosnkowego świeżo wyjętego z piekarnika. Tematyka, jak pewnie czytelnik zauważył, niezwykle kontrowersyjna oraz rodząca liczne problemy ze względu na swoje skomplikowanie. Warto mieć na uwadze, że są to jedynie prolegomena zarysowujące skomplikowane meandry kulturowe. Zachęcamy wobec wszystkich, szczególnie młodzież kształcącą się w technologii żywienia, aby zgłębiali temat dalej we własnym zakresie – mamy nadzieję, że tekst ten zapewni odpowiednią zachętę do dalszych badań.

Skąd właśnie ten temat? W czerwcu 2017 zespół dziennikarzy z pisma Ideologia i ciastka przeprowadził badania wśród różnych grup społecznych, aby poznać wiedzę o pieczywie czosnkowym oraz ruchach anarchistycznych. Wyniki były dość zatrważające – blisko 89% piekarzy nie potrafiło wskazać różnic gdy pokazano im zdjęcia Kropotkina i bagietki czosnkowej. Wśród studentów politologii te liczby nie były wcale lepsze – ledwie 23% z nich potrafiło z sukcesem rozróżnić smak czosnkowego naan od mięśnia grzbietowego anarchosyndykalisty ze squatu w Berlinie. W przypadku laików te liczby nastawiają jeszcze bardziej pesymistycznie! Stąd właśnie potrzeba akcji edukacyjnej.

Konstantin Sokolenko[edytuj]

Kostek jednak śmieje się z tego, że płacą mu za to co robi
Oj, dajcie już spokój. Kostek skacze dla zabawy, a wy mu dokuczacie.
Miły kibic skoków narciarskich o Sokolence
(…)to co prezentuje Sokolenko czy Korolew to nie jest żenada. To już jest patologia i to straszna.
Nieco mniej miły kibic skoków narciarskich o Sokolence

Konstantin Iwanowicz Sokolenko (ur. 9 listopada 1987 r. w Leninogorsku) – kazachski antyskoczek narciarski wielkiego kalibru, Nielot przez duże „N”. Były kombinator norweski, ale ostatecznie, z lenistwa, przeszedł do skoków.

Nie mylić z Wesołym Kostkiem, bo szczerze powiedziawszy, biorąc pod uwagę jego występy, to nie wierzymy, aby Kostek był kiedykolwiek Wesoły.

Kariera w kombinacji norweskiej

Kostek z natury zawsze był leniem, więc trochę nie po drodze było mu z bieganiem i skakaniem (zwłaszcza, że można tylko skakać i wciąż być sportowcem). W 2005 rozpoczął swoje starty od zdobycia mistrzostwa Kazachstanu w kombinacji norweskiej. Udało mu się to, gdyż startował sam. Nie ukończył biegu, ale na pocieszenie i tak dostał medal. Jakby nie było, dobiegł najdalej. (…)

Kariera w skokach narciarskich

O dziwo, jego pierwszy start w skokach w Pucharze FIS to 4. miejsce… później było 13. w Pucharze Kontynentalnym. Cały świat skoków myślał, że pojawił się kazachski skoczek, który rokował nadzieję, że nie będzie totalną ofermą. O jakże się wtedy mylili.(…)

Schiaparelli[edytuj]

JEBS!
Hyc o planetę, sonda kurwa bęc!
Gospel o Schiaparellim

Schiaparelli – lądownik, a raczej wyglebownik, autorstwa połączonych sił Europejskiej Agencji Komicznej i Ruskosmosu. Fragment (a obecnie nawet kilkaset fragmentów) większej misji ExoMars, mającej poszukiwać dowodów na istnienie życia na Marsie. Schiaparelli dowiódł natomiast, jak wielki może być facepalm oraz niekompetencja naukowców. Wróciły demony przeszłości, kiedy inna sonda (Mars Climate Orbiter) została rozbita przez pomylenie cyferek na kalkulatorze podczas przeliczania funtów na kilogramy.

Byłem taki piękny, zanim upadłem…

Schiaparelli to było 577 kilo najbardziej zaawansowanej technologii dostępnej na Ziemi. Obecnie jest to 577 kilo wyjątkowo zaawansowanego złomu rozrzuconego po Marsie.

Podstawowym celem, do którego został zbudowany Schiaparelli, było przetestowanie sposobu miękkiego lądowania przyszłych łazików na powierzchni Marsa. Teraz tak mówią… Gwoli ścisłości, sposób na miękkie lądowanie został przetestowany. Nie działa. Operacja się udała, pacjent zmarł.

Wojna o krowę[edytuj]

Polish T-72 TW 6-91.jpg
Ach, szkoda kCenzura2.svga gadać, szkoda strzępić ryja, naprawdę…
Zbigniew Stonoga wyrażający swą opinię na temat wojny o krowę

Wojna o krowę – jedna z najkrwawszych wojen ukazująca i potwierdzająca nonsens wojny, stawiana na równi z konfliktami jej pokroju, zaliczana do zbrodni przeciwko ludzkości i wszelakiego bydła. Wydarzenie to było jednym z głównych powodów, dla których ustanowiono m. in. Konwencje Genewskie, Konwencje Haskie, a nawet Protokół Montrealski. Konflikt mógł być nadawany poprzez radio i telewizję na całym świecie dzięki wynalazkom Nikoli Tesli. Historycy dostrzegają w tym konflikcie inspiracje dla wojny dwóch róż, a nawet samej rewolucji francuskiej, październikowej oraz powstania tambowskiego.

Prolog

Historia miast Schivelbein (pol. Świdwin) i Belgardt (Białogard) nie była za ciekawa. Obydwa miasta były do siebie wrogo nastawione od zarania dziejów. Nie rozpisując się jednak za bardzo wszystko zaczęło się mroźną zimą roku pańskiego 1468. Otóż wtedy jeden z mieszkańców malutkiej osady Nemmin (pol. Niemierzyno) miał problem z przezimowaniem swojej ukochanej krasuli. Postanowił więc on w zamian za opiekę przekazać ją swojemu przyjacielowi z Białogardu. Ten karmił zwierzę i dbał o nie jak o swoje własne, a przy tym czerpał korzyści w postaci świeżego mleka. Do mlecznego napoju przyzwyczaił się jednak zbyt mocno i gdy wiosną następnego roku prawowity właściciel krowy wrócił po swoja pociechę – spotkał się ze stanowczą odmową. Na nic zdały się prośby i błagania. Chciwy Białogardzianin ani myślał o zwróceniu zwierzęcia. Przyjaźń między mężczyznami skończyła się, a do głosu doszły dawne szwabsko-pomorskie zatargi.

Kociołek Panoramixa[edytuj]

Pradawna rycina przedstawiająca Magiczny Napój

Kociołek Panoramixa – mistyczny napój o magicznych właściwościach opracowany przez galijskich druidów. Domniemuje się, że służył jako wsparcie dla galijskich plemion odpierających ataki wojsk imperialistycznego Rzymu.

Historia

Receptura napoju była ściśle strzeżona i tylko kilka osób potrafiło go przyrządzić. Zapewnia on spożywającemu nadludzką krzepę, a także wprowadza w trans nazywany w dzisiejszych czasach upojeniem alkoholowym. Po ostatecznym podbiciu Galów przez Rzymian w drugiej połowie I wieku n.e. przepis zaginął na niemal dwa tysiące lat. Kilka lat temu profesorom Wyższej Szkoły Melanżu w Sosnowcu udało się odtworzyć starożytną recepturę z wykorzystaniem ogólnodostępnych składników.

Trudności z odtworzeniem receptury

Przy użyciu różnorakich magicznych substancji Sosnowieckim wykładowcom na kierunku memistyki stosowanej udało się przetłumaczyć treść notatek sporządzonych przez jednego z frankijskich mnichów około 500 roku n.e. na język polski. Po przeleżeniu prawie dwóch tysięcy lat w butelce po cieńkuszu pergamin wyblakł i zamókł, co utrudniło pracę językoznawcom, gdyż przepis był niekompletny. Możemy jedynie domyślać się pierwotnych zamysłów skrybów, którzy ów przepis spisali, dlatego też dzisiejsza wersja napoju może różnić się w działaniu od swojego pierwowzoru.

Nonźródła:Pocztówka z Państwa Środka[edytuj]

Pałac Kultury rakieta.jpg

Syrenka, którą Zdzichu uparł się mnie podwieźć pod Pałac Kultury stała malowniczo rozkraczona na środku śmierdzącej ulicy, której nazwa nie była warta zapamiętania. Kurwa, mogłem pojechać tramwajem. Ceną byłoby wdychanie przez pół godziny szlachetnego warszawskiego smrodu spod pach towarzyszów niedoli, ale przynajmniej bym już był na miejscu. Zostawiłem ubabranego smarem Zdzicha, wziąłem z bagażnika skrzynkę z narzędziami i poszedłem w kierunku placu Defilad. Trudno nie zauważyć tego cholerstwa, wielka jebana czerwona flaga wbita w serce Polski, Pałac Kultury i Nauki imienia Stalina. Na całe szczęście niedługo po budowie ktoś się opamiętał i usunął „imienia Stalina” z nazwy. Było chłodne listopadowe popołudnie, doprawdy romantyczny moment na randkę z arcydziełem architektury socrealistycznej.

– Panie, czekaj pan!
Odwróciłem się. Jakiś pajac w zielonej kamizelce i żółtej koszuli biegł za mną. Jakby się dłużej zastanowić to wyglądał bardziej na pomyleńca niż pajaca.
– Czego? – zapytałem grzecznie.
– Panie, słuchaj pan uważnie, mam dla pana… – pomyleniec rozejrzał się uważnie jakby szukał wzrokiem szpiegów wrogiego imperium. – Pan jest inżynier Kowalski, prawda?
– No, jestem. Co, zawaliło się coś? Skargi proszę kierować do Centralnego Kierownictwa Komitetu Budowniczych Zrzeszonej Młodej Warszawy – powiedziałem i wcisnąłem upierdliwcowi w rękę kartonik z adresem baru mlecznego we Wrocławiu.
– Nie, nie, nie! Słuchaj pan, tylko pan możesz to wszystko powstrzymać! To całe szaleństwo, chaos jaki się rozpęta! – krzyczał już niemalże, a ja śpieszyłem kroku w kierunku placu Defilad. Co za idiota. Skąd się tacy biorą?