Użytkownik:Del Pacino/brudnopis2

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

(Tytuł: Poradnik:Jak się oświadczyć) Niniejszy poradnik przeznaczony jest dla wszystkich mężczyzn, którzy mają zamiar przystąpić do siódmego sakramentu. Wszak ktoś wymyślił, że hajtnięcie się nie jest możliwe bez wcześniejszego prequela, zwanego oświadczynami. Ta właśnie część nierzadko sprawia trudności przyszłym mężom. Wbrew pozorom, oświadczyny to ciężki orzech do zgryzienia, ale z tymi wskazówkami ta ceremonia nie będzie problemem.
Zakładam, że masz już dziewczynę[1], z którą chciałbyś złączyć się świętym (ta, akurat, w czasach rozwodów) węzłem małżeńskim. To wspaniałe, nieprawdaż? Pierwszym krokiem do małżeństwa są oświadczyny. To trzecia część sukcesu (obok samego ślubu z weselem i nocy poślubnej). Tak więc nie czekaj, doszkol się z tym poradnikiem, aby wybranka nie powiedziała „HET”!

Krok pierwszy. Rozpoznanie terenu[edytuj]

  • Zaproś swoją dziewczynę do jakiegoś standardowego miejsca, typu park albo kino. Wybierz najlepiej wieczorną porę. Nie pytaj się, dlaczego nie do najlepszej chińskiej budki w powiecie. Tutaj jeszcze się nie oświadczysz.
  • Ubierz się schludnie, ale bez przesady. Coś mniej wyzywajacego niż ortalion, mniej uroczystego niż garnitur i czystszego niż mundur prosto z koszar. Dobierz do tego dezodorant z wyzszej średniej półki cenowej.
  • Przemyśl swoją decyzję jeszcze raz. Po co? Ano po to, że to twoja ostatnia randka, nie będąc narzeczonym.
  • Wiedziałem, że mimo zakazu o to zapytasz. Nie, nie odbędzie się w bardziej wyszukanym miejscu. Dziewczyna mogłaby pomyśleć, że już teraz się jej oświadczysz, a ty ją co najmniej rozczarujesz. Nawiasem, nie przypomina ci to pewnej sytuacji?
  • Możesz kupić kwiat bądź też azbest. Ten punkt zależy od tego, jak się zachowujesz w dni powszednie.
  • Pamiętaj, aby zapoznać się ze spisem zachowań i znaków ciała. To pomoże ci nie popełnić gafy, rzucającej cień na całe życie.
  • Będąc już z ukochaną, zachowuj się naturalnie, a jednocześnie miej się na baczności. Śledź każdy jej ruch. Po skończonej randce musisz wiedzieć, czy ona naprawdę cię kocha (w ostateczności twoje pieniądze, twoje auto).
  • Po tym spotkaniu musisz też wiedzieć, czy i ty ją naprawdę kochasz, a nie tę piersiastą blondynkę z sąsiedniego rzędu.
  • Teraz masz trzy możliwości:
    • Jeśli jednak cię nie kocha, wstrzymaj się z ożenkiem. Postaraj się ją jakoś rozkochać, ale w tym momencie kończy się twoja przygoda z tym poradnikiem aż do następnej próby oświadczyn.
    • Jeśli to ty jej nie kochasz, to nie marnuj sobie reszty życia, a ganiaj za tamtą blondynką z rzędu obok. Niemniej, znowu musisz ją podrywać czy cokolwiek, więc dalszą lekturę poradnika na razie pozostaw.
    • Jeśli czujesz, że uda ci się życie z nią i będzie wspaniałą żoną, to bez wahania czytaj następne punkty tego poradnika.

Krok drugi. Zbrojenie[edytuj]

Tak więc wiesz już, z kim chcesz się ożenić. Świetnie, teraz czas na przygotowanie się do oświadczyn. Trema, co?

  • Na początek przemyśl tę decyzję jeszcze raz. Pamiętaj, że to ostatni moment, aby się wycofać. Inaczej stracisz jedynie czas i kieszonkowe, podbierane od rodzica po jego wypłacie.
  • Umów się ze swoją partnerką na spotkanie. Najmilej widziana jest kolacyjka w romantycznej, kameralnej restauracji. Klimat w takowych wpływa dodatnio na chęć kobiet do wszelkich oświadczyn.
  • Jeśli nie znasz takowej, odradzam zapraszanie dziewczyny do barów, na tylną kanapę czy na tańce i swawole. Lepiej wyznacz miejsce spotkania gdzieś na ulicy, a potem spytasz ukochaną, czy zna jakieś dobre miejsce na kolację.
    • Uwaga! Można także umówić się w swoim lub w jej domu. Wymagane umiejętności kuchmistrzowskie i improwizacyjne dla obu stron. W takim przypadku trzeba upichcić coś oryginalnego i smacznego, najlepiej eternit smażony z brukselką.
  • Przed randką zaznajom się z ładnymi tekstami, wypowiadanymi w czasie oświadczyn. Nie zawsze wystarczy powiedzieć <imię>, czy wyjdziesz za mnie?. Może się zdarzyć, że słowna (rozgadana) partnerka będzie wymagać bardziej rozbudowanej kwestii (patrz:link do 3 protokołu)
  • Wybierz ładniejsze ubranie niż to, w jakim chodzisz na mecze derbowe. Wypsiukaj sobie też pachy markowym dezodorantem, może być z freonami (wszak czymże jest środowisko naturalne przy twojej przyszłości).
  • Kup ładny bukiecik albo coś najładniejszego, co kupisz za ustaloną przez ciebie kwotę (najlepiej koło trzydziestu złotych). Jeśli kupisz dziewczynie drogi prezent, o jakim zawsze marzyła, to będzie myśleć, że już zawsze tak będzie. A nie będzie, nieprawdaż?

Protokół dodatkowy- wybór pierścionka zaręczynowego[edytuj]

Pamiętaj, że pierścionek nie może być byle jaki, musi mieć co najmniej 2GB pojemności

Kupiłeś pierścionek zaręczynowy? Nie? Masz ostatnią okazję. Podwędź babci rentę, sklep przechodniów, zarób pod kościołem, wydrukuj Lexmarkiem- jakoś musisz zdobyć pieniądze.

  • Załóżmy, że masz pieniądze. Nie wiem, czy je masz. Ja mam tylko nadzieję, że je masz. Udaj się w kierunku jubilera i kup pierścionek.
  • Jaki? No to masz chłopie problem, a nie biżuterię. Nie martw się, poradnik nie zostawi cię na lodzie samotności. Weź pod uwagę kilka elementów:
    • Jeśli kupisz najtańszy, to wyjdziesz na sknerę lub plebejusza. Chyba nie sądzisz, że dziweczyny nie szwendają się po jubilerach i nie przymierzają ozdóbek, prawda?
    • Jeśli kupisz najdroższy, to doda ci to +60 do oczarowania partnerki, ale zabraknie ci zapewne na następny wydatek (designerskie, grawerowane ślubne obrączki).
  • Najlepiej będzie, jeśli wybierzesz pierścionek z średniej półki cenowej. Pamiętaj tutaj, że twój wybór musi być na pewien sposób oryginalny, a także niezwykły, klasyczny itd.
  • Nie pytaj się, czemu to takie trudne. Cóż, przyzwyczaj się, że kobiecie nie dogodzisz. Nawet, jeśli nie wypróżniałbyś się przez miesiąc.
  • Dokup także ładne pudełeczko. Musisz je dobrać kolorystycznie i cenowo do poziomu pierścionka (ta, znowu się zaczyna...)

Jeżeli masz więc wszystkie potrzebne rzeczy i umiejętności, z powodzeniem możesz pójść na to spotkanie. O, patrz, już twoją dziewczynę widać na horyzoncie! Teraz czas na następny punkt.

Krok trzeci. Właściwa bitwa i znakowanie terenu.[edytuj]

  • Zabajeruj partnerkę od początku. Powiedz jej, że wygląda wystrzałowo, że ma buty nieźle wypastowane, że Edward Munch reprezentował neoimpresjonizm... Pomysłów na kłamstwa jest wiele.
  • Udaj się w ustalone miejsce uroczystej kolacji. Do speluny restauracji wpuść dziewczynę jako pierwszą, ogólnie zachowuj się jak cacy dżentelmen.
  • Jeżeli nie przepierdzieliłeś wszystkiego na biżuterię, to zamów sobie i dziewczynie pyszne, droższe danie. Znowu musisz pamiętać o tym, by danie nie było zbyt tuczące (pomyśli, że wolisz grube) ani zbyt mało tłuste (pomyśli, że strasznie się roztyła). Do tego szampan lub drink, alkohol wpłynie dodatnio na twoje szanse[2].
  • Podczas spożywania posiłku dbaj o miłą atmosferę. Praw komplementy, mów ciepło i z namaszczeniem, trzymaj kontakt wzrokowy (no, niekoniecznie tutaj).
  • Gdy będziecie po pierwszym posiłku i/lub po pierwszym kieliszku, rozpocznij główne i ostateczne starcie. Zacznij tekstem w tym stylu:
    Kochanie, mam ci coś ważnego do powiedzenia.
    Wiem, że brzmi, jakby ona mówiła tobie o ciąży. Cóż, możesz ten tekst zmodyfikować dla własnych potrzeb.
  • Nie wiesz jak? Masz szczęście, poniższe kroki pomogą ci w wyborze tekstu.
    • Standardowej kwestii brakuje oryginalności? Spróbuj więc powiedzieć coś bardziej niespotykanego. Proponuję
      Kochanie, car spalił hektar wykrzyknika, ongiś Renault strzępiło kołdry tudzież paralotniarstwo?
      Może i głupie, ale jakie wyjątkowe! Pamiętaj, że musisz się wyróżnić tym tekstem, gdyż żadna kobieta nie interesuje się zwykłymi facetami w zwykłych fufajkach. Nadal uważasz, że bezsensowne?
    • Chciałbyś coś bardziej wzniosłego? Wystarczy troszkę eufemizmów, a wzbogacisz autorską wypowiedź o znaczną jednostkę patetyczności. Dla przykładu:
      (Tutaj imię ukochanej w wołaczu), pragnę cię zaznajomić z pewną ważną decyzją.
    • Twoja dziewczyna jest blacharą? Standardowy tekst wystarczy. Rzecz w tym, że nie jest przesadnie inteligentny.
    • Chcesz coś bardziej artystycznego? Skopiuj tekst oświadczyn z dowolnej telenoweli. Też sztuka, a co. Jeśli nie wystarczy, poproś o ułożenie krótkiego (to ważne!) przemówionka profesorkę polonistyki.

W tym momencie wchodzimy w kulminacyjną część oświadczyn. Po krótkim tekście (to ważne, by go powiedzieć, gdyż dziewczyna ma poczucie aktywnego udziału w zaręczynach) wybranka w chwili zadumienia i zaskoczenia powie Co?[3] Teraz twoja kolej.

  • Sięgasz do kieszeni spodni (raczej tam masz też swoją najważniejszą część ciała) albo pod klapę marynarki do kieszonki przy sercu (dodaje do romantycznej atmosfery) po pudełeczko z pierścionkiem.
  • Zrób tajemniczy, ale jednocześnie ciepły (co mnie to, że nie da się połączyć tych dwóch sprzeczności) uśmiech na twarzy. Delikatnie podsuń ZAMKNIĘTE pudełeczko dziewczynie. Ważniejszą dla ciebie ręką.
  • W momencie gdy dziewczyna otworzy pudełko, wypowiedz kilka magicznych słów. Nie, to nie mogą być słowa dla ciebie magiczne (Postaw mi kolejkę lub Jeszcze jeden kieliszek). OK, podpowiem ci. Powiedz:
    Kochanie, czy wyjdziesz za mnie?
    • Malutki przypis. Podaj zamknięte pudełko, ponieważ dasz dziewczynie złudzenie tajemniczości i wywyższenia. Tekst natomiast polecam standardowy, bo jest najskuteczniejszy (przynajmniej na filmach).
  • Teraz chwila grozy. Nie okazuj tego, a mimiką twarzy pokaż ukochanej, że ją miłujesz i zależy ci na małżeństwie. Jak to zrobisz, zależy od ciebie. Moze to być zez, skurcz twarzy, błagalny wyraz oczu itp.

I czego było się bać? Oczywiście, że powiedziała (trzy razy) „TAK”. Z poradnikiem nie zginiesz! Uf, teraz już twoja narzeczona powinna się oznakować, nakładjąc pierścionek. Brawo![4]

Krok czwarty. Akt kapitulacji i przekazanie praw własnościowych.[edytuj]

Najważniejsze starcie już za tobą, ale teraz szykuje się dodatkowa misja. Nie, nie musisz kupować dwóch ton frytek. Teraz pora na akceptację jej rodziców! Tadadada, mhroczny klimat, wkoło trzaskają pioruny po wypowiedzeniu tej kwestii. Boisz się, tak? Z tym poradnikiem jednak nie zginiesz!

  • Zakładamy oczywiście, że twoja wybranka ma przynajmniej jednego rodzica. Jeśli nie ma (bądź się jej wyrzekli lub usunęli gumką z testamentu), to właściwie już można nieść Cyganów z muzyką i czekać na suknię z welonem.
  • Nawet jeśli rodzice wybranki już cię znają, to warto się jeszcze postarać o dobre wrażenie i dzisiaj. Nie chcesz chyba mieć codziennie na głowie zawistnej mamusi?
  • Potrenuj autoprezentację, czytając podręczniki survivalu sawuarwiwru i ćwicząc własną ogładę.
  • Przed wyjściem umyj zęby, załóż czystsze skarpetki, użyj delikatnego dezodorantu. Nie zawadzi zabrać ze sobą bukietu dla mamusi lub flaszki dla tatusia. Taki prezent jest szczególnie traktowany, gdy opiekunowie narzeczonej są politykami, lekarzami lub wysoko postawionymi urzędnikami.
  • Do miejsca zamieszkania rodziców dziewczyny udaj się razem z nią. A niech myślą, że jesteście nierozłączni.
  • Na spotkanie umówcie dobrą godzinę. Może to być np. tradycyjny niedzielny obiad. Nawet jeśli nic nie wyjdzie, pojesz sobie do syta za darmo.
  • Od progu stwarzaj pozory zdecydowanego (niezależnie, czy tak jest naprawdę, czy nie). Wzrok masz mieć pewny, co najwyżej możesz bydlęce oczęta skierować czasem na wybrankę.
  • Pierwszy podaj rękę przyszłemu teściowi, pierwszy ukłoń się przyszłej teściowej. Ucałować w rękę ją możesz pod warunkiem, że głosowała na PiS, gdyż tam taki zwyczaj utarł się najbardziej.
  • Tak, nawet jeśli mają syflis lub wyglądają jak skrzyżowanie Danny'ego DeVito z gałką muszkatołową.
  • Troszkę miłych słów rodzicom żeniaczki nie zaszkodzi. Głośno i wyraźnie!
  • Jeśli naprawdę spożywasz tam cokolwiek, rób to z kulturą i elegancją. Żadnego plucia, łokcie ze stołu, przebijanie siorbaniem i bekaniem teściowej zakazane!
  • Po obiadku, gdy wszyscy się obżarli, niech twoja narzeczona zacznie mówić o ślubie. Zwal na nią ten obowiązek, gdyż zna rodziców lepiej i to na niej im zależy (a także na rozsądnym rozporządzeniem jej posagu). Ty zaś ogranicz się do tego, aby w odpowiednim momencie się wtrącić z tekstem w stylu Chciałbym więc prosić o zgodę na to małżeństwo i o rodzicielskie błogosławieństwo.
  • W razie czego, powtarzaj w kółko, że twoja wybranka (ekhem, ich córka znaczy się) jest dla ciebie najważniejszą, najwspanialszą i najpiękniejszą kobietą na świecie, że kochasz ją nad życie, bardziej niż cycolinki z pornosów (no, może nie tak dosłownie) i nigdy jej nie zdradzisz ani nie będziesz działał na jej niekorzyść. O.
  • Dla wzmocnienia efektu, daj delikatny znak narzeczonej, aby i ona zaczęła pracować na wasze szczęście. W jej gestii też zależy sukces tego przedstawienia.
  • No i co? Zgodzili się! Brawo, chłopcze! Teraz odetchnij z ulgą, ucałuj mocno dziewczynę (ale nie zbytnio erotycznie) i wydawaj cenzuralne okrzyki euforii.
  • Pamiętaj, że dystyngowanie musisz trzymać aż do wyjścia. Dlatego też odradzam ci pomysł, aby sprawdzić, jak mocną głowę ma twój teść. Od tego jest wesele i poprawiny po nim.
  • Nie radzę też siłować się z tatkiem na rękę. Jak wygrasz, będzie ci miał to za złe. Jeśli przegrasz, już zawsze obśmiewać będzie twoją słabiznę z kumplami przy kieliszku.
  • Omówcie datę ślubu, miejsce wesela i takie inne różne pierdółki. Wiem, że zasadniczo to nie twoja w tym głowa. Miło jednak zrobi się wszystkim, jeśli w tej dyskusji będziesz mieć mądry udział.
  • Możesz również przebąkiwać coś o podróży poślubnej. Znasz swoje środki finansowe, szacujesz także wartość posagu, więc wybierz coś odpowiedniego między weekendem w Zakopanem a letnim miesiącem na Barbudzie, wśród opalonych dziewcząt i drinków z palemką.
  • Jeżeli naprawdę przypadłeś rodzicom ukochanej do gustu, gościć cię będą więcej niż dwie godzinki. Nie zapomnij w tym czasie pokazać się z dobrej strony zarówno teściowej (np. myjąc poobiednie gary razem z nią przez kilkanaście minut), jak i z teściem (np. majsterkując przy Wartburgu).
  • Nie licz, że od razu możesz się do teściów zwracać per stara jędza, czarownica czy też mamusia. Lepiej poczekać, aż teściowa sama wypali z przemową Jaka tam pani? Jadźka jestem!
  • Wychodząc, podziękuj za wszystko. Nie, nie wymieniaj wyimaginowanych zasług dla Mozambiku. Po prostu parę drobnostek i na koniec jeszcze raz, serdecznie, bardzo, bardzo dziękuję. Ukłoń się teściowej, solidnie podaj grabę tatusiowi, wypuść narzeczoną przodem.
  • Teraz zabierz gdzieś tą twoją wybrankę. Może to być kolacja, cokolwiek, byle tylko nie była razem z jej rodzicami. Wszyscy pomyślą wtenczas, że ty tylko tak bełkotałeś o tym ożenku.

No i nie zapomnij podziękować poradnikowi, dzięki któremu popadasz w niewolę i pantoflarstwo żenisz się. Przed tobą jeszcze tylko ewentualne studiowanie poradników ze ślubnej tylogii: o wyprawianiu najlepszego wesela i o najwspanialszej nocy poślubnej.

Przypisy

  1. Bądź chłopaka, to już twoja indywidualna sprawa.
  2. Nie dotyczy, gdy sam przyrządasz kolację. Możesz wlać do ciasta wódki, posypać amfetaminą zamiast cukrem pudrem lub nalać spirytusu do rzekomej szklanki wody.
  3. To właśnie ten aktywny udział.
  4. Jeśli natomiast powiedziała „nie”, to znaczy, że coś schrzaniłeś. Cóż, czekaj na drugą szansę.



Kuba Rozpruwacz Talentów
Mordercy są tacy seksowni!
Ofiary Kuby też tak myślały

Kuba Rozpruwacz (ang. Jack the Ripper, czyli Jack Zgrywacz Z Zabezpieczonych Płyt Z Muzyką) – pseudonim nadany działaczowi społecznemu i katolickiemu, którego polem działalności była likwidacja nierządu i zbrodniarek. Zasięgiem swojej jurysdykcji objął Białą Kaplicę w Londynie.

Historia działalności[edytuj]

Kuba Rozpruwacz podjął się szczytnemu celowi walki z szerzącym się w Londynie niegodziwstwem i wykorzystywaniem seksualnym. Uznał bowiem, że kobiety nie powinny być traktowane w taki sposób. Przez likwidację prostytutek zamierzał oczyścić londyńskie społeczeństwo z patologicznego elementu. W okrągłym roku 1888 przeszedł do czynów.

Pewne sukcesy[edytuj]

Badacze zgadzają się, że to na pewno dzięki Kubie ograniczyła się prostytucja w londyńskim zadupiu, a to poprzez likwidację takich elementów jak:

  • Mary Ann Nichols, usunięta 31 sierpnia 1888 na ulicy Buck's Row. Pierwsza zlikwidowana szmata (poważnie; facet, który znalazł ciało, wziął je za szmatę). Obrażenia jak z jakichś Star Łorsów: poderżnięte gardło, bebechy na wierzchu i rytualne nacięcia na pachwinach, symbolizujące nieczystość (nie chodzi tu oczywiście tylko o higienę).
  • Annie „Ciemna Anka” Chapman, wymazana z obiegu 8 września 1888. Feralnej nocy poszła zarabiać na pryczę w przytułku. Zamiast klienta spotkała widocznie Kubę, który widocznie miał zły dzień. Świadczy o tym nierówno wycięte trofeum (macica) oraz niechlujnie porozrzucane wnętrzności.
  • Elizabeth „Long Liz” Stride, zlikwidowana 30 września 1888. Szwedka. Kuba, bawiąc się w ZOMO, wykonał na niej samosąd za nierząd, ekscesy pijackie i zakłócanie porządku publicznego. Napastnik został jednak spłoszony przez jakiegoś zdradliwego heretyka, przez co zdążył tylko przeciąć tętnicę i oddalić się daleko.
  • Catharine Eddowes, zgładzona tegoż samego wieczora, co poprzedniczka. Kuba widocznie chciał sobie odbić za poprzedni niedokończony obrzęd. I z tych poprawin pewnie był dumny. Poderżnął ofierze gardło, zmasakrował twarz i wywlókł jelito pomiędzy lewą łapę a ciało. Dodatkowo zabrał ze sobą nerkę i fragment macicy, aby opchnąć nieletnim na tworzącym się rynku narządów. Kuba, być może za namową inkwizytorów, napisał nad ofiarą Rzydzi (Juwes) nie są ludźmi którzy nie będą winieni za nic (z ortem na początku), co sugerowałoby jego zamiłowanie do nazizmu, wagarów i bełkotu.
  • Mary Jane „Ginger” Kelly, wymazana gumką z obiegu 9 listopada 1888. Miała zginąć za niepłacenie czynszu, ale gdy komornik przybył na miejsce, zobaczył tylko zwłoki delikwentki. Kuba był pierwszy. Na jej ciele powtarzał sobie przed kartkówką z anatomii, gdyż powycinał jej mięśnie, skórę i poukładał na stole, a serce zabrał sobie jako ściągę.

Przypisywane mu zasługi[edytuj]

Przypuszcza się, że Kuba postanowił w czynie społecznym rozszerzyć swoje obowiązki. Przypisuje mu się likwidację 12 innych nierządnic, wśród których na wyróżnienie zasługują:

  • Annie Millwood – pomimo wielu ran kłutych nóg i dolnych partii ciała zmarła z „przyczyn naturalnych”, ponad miesiąc po ataku, a to sugeruje, że lekarz musiał być przekupiony przez początkującego wtedy Kubę.
  • Martha Tabram – zm. 7 sierpnia 1888, miała 39 ran kłutych. Celność ciosów pod względem anatomicznym wskazuje na Kubę, ale opinia publiczna boi się tego powiedzieć.
  • „Zagadka Whitehall” – a to perfidia i ironia zarazem! Bezgłowe i bezkończynowe ciało (czyli sam tułów i cyce) w piwnicy późniejszego budynku Scotland Yardu! Powiedzenie Najciemniej jest pod latarnią zyskuje dodatkowy sens. Czyżby Kuba był gliną, a jego kumple tak skorumpowani, że nie wykablowali go? A może to była cała detektywistyczna szajka domorosłych oprawców? Czyje to ciało? Tak, to Nonsensopedia, mnożą się ciekawe pytania...
  • Annie Farmer – przeżyła. Miała powierzchowne samookaleczenia, w wersji oficjalnej, oczywiście. My wiemy swoje...
  • Elizabeth Jackson – Kuba też chciał mieć puzzle. Pociął więc ciało na kilka kawałków, nie dopasował ich i ze złości wrzucił do Tamizy.
  • „Morderstwo z ulicy Pinchin” – tak jak z Whitehall, tylko że ofiara tu miała dłonie przy tułowiu. Widocznie oprawcy nie opłacało się ich sprzedawać.
  • Carrie Brown – zamordowana 24 kwietnia 1891, uduszona i zmasakrowana. Tyle że morderstwo miało miejsce na Manhattanie! Mobilny Kuba? Wspólnik? Krewny z USA? Sekta Kubów Rozpruwaczy i Naśladowców?

Co na to świat?[edytuj]

Ludzie popadli w średni popłoch. O Kubie zaczęły krążyć miejskie legendy (nie, nie jeździł w nich czarną Wołgą). Fakt bycia nieuchwytnym przyczynił się do paniki w branży prostytutkarskiej, przez co zmniejszyły się jej dochody i popularność. Nawiasem, zmniejszył się też wtedy deficyt budżetowy Wielkiej Brytanii. Ponadto wywołał ogólnoświatową psychozę. No i popularność na męskie, lanserskie i magnetyczne ksywki dla podobnych mu.

27 września 1888 roku do agencji dziennikarskiej w Londynie przyszedł list. Pisał go ktoś, kto podawał się za Kubę. Z tego listu właśnie wziął się pseudonim tego działacza. Policja potraktowała to jak bzdurę. Ciekawe, co by z tym zrobił Fakt?

Zagłębmy się w psychikę[edytuj]

No, to teraz już wiesz, czemu Kuba wygląda jak rozpruwający ciało pazur

Czyli to, za co krytycy lubią najbardziej niszczyć kasowe horrory o seryjnych mordercach. Kuba zabijał wyłącznie kobiety, w dodatku wyłącznie prostytutki. Jasne, mogło to być na zlecenie. W dziewiętnastowiecznej Anglii nie było jednak wielu bogaczy zdolnych opłacić takie przedsięwzięcia. Czy więc Kuba był jakoś powiązany z ofiarami w sposób nie tylko „zawodowy”?

Kilka spośród ofiar Kuby była z podobnego rocznika. Czy więc stanowiły paczkę popularnych dziewcząt, które naśmiewały się z niego w podstawówce, a on sobie tak odreagował? Może wycięły mu dziurę w gaciach, a on potem powycinał im dziury w brzuchach? A może to były jakieś ukryte miłości młodego Kubusia, lub jakieś dziewiętnastowieczne lachony, na które czekał przez kiblowanie w kolejnych klasach?

Czy ofiary znały Kubę? Może on z nimi sypiał tuż przed śmiercią? Jak wiadomo, kobiety lecą na niegrzecznych chłopców. Jedna się z Kubą spotkała i została zabita, poszła fama o mordercy. Ale jak to bywa w plotkach, potem wyszło na to, że Kuba nie zabił, tylko pobił. Później było, że nie pobił, tylko urządził orgię sadomaso, a potem wyszło, że to on był pobity, bo zasłużył i trzeba było go ukarać. Z niegrzecznego chłopczyka stał się... niegrzecznym chłopczykiem. Czy więc ofiary Kuby same się do niego pchały w nadziei na fajne doznania?

Czy Kuba był chory psychicznie? Może działał pod wpływem środków psychotropowych, grzybków halucynków, V-gazów? Niewykluczone jest przecież, że łykał sobie dopalacze, ale w XIX wieku nie było narkotestów, więc już się tego nie dowiemy.

Czy Kuba nie lubił kobiet dlatego, że był gejem? Odreagowywał to, że koleżanki śmiały się z jego niechęci do tańców z nimi na szkolnych dyskotekach? Może zmusiły go w młodości do jakichś niecnych rzeczy? Faktem jest także wycinanie narządów rodnych kobietom. Jeśli nie sprzedawał na targu narządów, to może sam je sobie wstawiał?

Więc wskaż, kto zabił...[edytuj]

John Wakefield mimo wszystko nie był Kubą, gdyż zabijał także mężczyzn. I nie tylko rozpruwał

Czytelniku, wiesz już o Kubie sporo, więc wybierz mordercę spośród kandydatów angielskiej policji.

  • Joseph Barnett, handlarz ryb. Był kochankiem „Ginger”, a ta go rzuciła, ten ją przepraszał, a ta mu powiedziała Won! Historia jak z typowego morderstwa w każdym serialu.
  • William Henry Bury – swoją żonę, byłą wszetecznicę też zabił, to czemu i nie rzeszę im podobnych. Podobizna na Wikipedii sugeruje jednak, że nie był zbyt zamiłowany do tego typu wyczynów, a żonę zabił pewnie dlatego, że przesoliła zupę.
  • Lewis Carroll – podejrzany, bo jakiś pisarz wydał książkę o Kubie, w której uznał, że to Lewis jest zabójcą. Zrobił to pewnie po to, aby Carrolla posłać do paki za jakieś dawne niesnaski. Podobno w czasie morderstw był chory, ale symulacja chorób to praktyka stosowana nie od dziś...
  • Dr Thomas Neil Cream – mówił na stryczku Jestem Kubą, a czasie zabójstw siedział w więzieniu w USA. No, mógł też przekupić strażników i zbiec do Londynu, ale to jakoś mało przekonujące.
  • Frederick Bailey Deeming – Australijczyk (a Australia z początku była więzieniem), z którym dziwnie nie wiadomo, co się działo właśnie w czasie morderstw. Potem pojawił się w Anglii i poderżnął gardła żonie i dzieciom, a potem i drugiej żonie. Czy to było jakieś uzależnienie po combosie londyńskim? Australijczycy pewnie na niego będą głosować.
  • Montague John Druitt – amator krykieta, ale jedynym dowodem jest jego utopienie w Tamizie, a to niewystarczające nawet dla prawa. Wszak każdy może się utopić w rzece, jeśli ma kamienie przywiązane do ciała.
  • George Hutchinson – on z kolei poszedł na policję i opisał mężczyznę, którego widział z „Ginger”. Opisał go za dokładnie, przez co sam się stał podejrzanym.
  • James Kelly – zabił żonę nożem, za co poszedł do psychiatryka, uciekł z niego jako szaleniec w 1888. Czy on był sprawcą? Może był szalony dlatego, że nie zabijał.
  • Seweryn Kłosowski – chirurg, felczer, fryzjer. Polak emigrant! Jako fryzjer swoje zakłady umieszczał w miejscach dziwnie bliskich od lokalizacji morderstw. Był trzykrotnie żonaty, wszystkie żony wytruł antymonem. Po co więc mordował nożem? Ano, pewnie po to, że chciał mieć większą przyjemność, a ponadto zmasakrowana prostytutka w ciemnym zaułku nie rzuca się tak policji w oczy jak zmasakrowana żona w jego łożu. Dodatkowo przypuszcza się, że zmienił rewir na Nowy Jork akurat w tym czasie, kiedy zabito Carrie Brown. W dodatku Polacy lubią popełniać błędy ortograficzne, nawet w słowie „Żyd” w obcych językach. Coś prawdopodobna wersja...
  • Aaron Kośmiński – kolejny Polak, a jakby było mało – Żyd. Podejrzany był tylko dlatego, że londyńczycy lubili wtedy kawały o Żydach. Poza tym, czy Żyd może napisać o sobie Rzyd?
  • James Maybrick – miał nieszczęśliwe małżeństwo, więc pewnie dlatego odreagowywał sobie, pisząc fantazyjne pamiętniki, w których był Kubą, Batmanem i kto wie, kim jeszcze.
  • Michael Ostrog – złodziej, malwersant i parszywiec. Jeden z detektywów wymienił go jako Kubę podczas pierwszego śledztwa, argumentując to: Bo tak.
  • Dr Aleksander Pedaczenko – rosyjski dywersant, który zabijał, aby zdyskredytować rząd brytyjski i pokazać, że tylko w Rosji jest spokój i dobrobyt. Wymyślił go William LeQueux, fajna bajeczka.
  • Walter Sickert – malarz-seksista. Jego wskazywała Patricia Cornwell, powołując się na wskazówki w listach Kuby wysyłanych do władz. Dlaczego więc armia śledczych nie odnalazła ich wtedy, przekupstwo czy bujda dla poprawy sprzedaży kryminałów?
  • Dr Robert D´Onston Stephenson – okultysta, który pisał za dużo o Kubie. Przez to stał się podejrzany. Dzięki tym pracom wiemy też wiele na temat Rozpruwacza, np. kim był.
  • Francis Thompson – żarliwy katolik, wpadł tym, że w złym czasie wydał powieść o facecie składającym ofiary z kobiet. Dla niepoznaki w książce napisał o pogańskich bogach.
  • Francis Tumblety – konował, który swymi diagnozami paru ludzi pozabijał. Oficjalnie oskarżony o dokonanie zbrodni, ale sprawa się przeciągnęła i nie stanął przed sądem. Aresztowany, podobno zbiegł, podobno zabił, wrócił. Za dużo tych podobno.
  • James Kenneth Stephen – też szaleniec, też poeta (jedno tutaj akurat nie wyklucza drugiego). Psychopatyczne wiersze możesz jednak napisać i ty, a nie zostaniesz posądzony o morderstwa Kuby.
  • Albert Wiktor, Książę Clarence i Avondale, zwany „Eddy” – jego argumentem jest to, że ludzie w ogóle nie przypuszczają, że mógł to być on.
  • Józef Lis – kolejny polski Żyd. Uważają tak pewni ludzie, powołując się na jego życiorys, w którym pełno było psychopatii i bandytyzmu; zginął rozstrzelany za... kradzież.
  • Ty – a właśnie?! Cóżeś robił np. wieczorem 8 września 1888? Na pewno nie oglądałeś pornoli ani nie kradłeś śrubek ze szkolnej stołówki. Jak udowodnisz, że byłeś wtedy np. w Polsce pod zaborami? Nie wykręcisz się tym, że nie żyłeś, bo nie ma świadków na to, że nie żyłeś. Chyba mamy mordercę.

Inne teorie[edytuj]

Wysnuła się hipoteza, że zabójcą nie musiał być mężczyzna. Nazwano ją Jill Rozpruwaczka i nawet wskazywano na pewną pielęgniarkę, która ongiś poderżnęła gardło żonie kochanka i jej dziecku. Ta teoria pasuje do kilku elementów psychiki (w szkole ofiary zabierały jej chłopaków, działki itp.) To jednak nie zgadza się m. in. z zabójstwem Elizabeth Stride, gdyż morderca zdołał wtedy szybko zbiec niezauważony. W XIX wieku kobiety nosiły długie spódnice, więc zastanów się, czy w takim stroju da się biegać szybciej niż wiatr.

Jeszcze inni uważali, że morderstw dokonała cała organizacja. Taka londyńska mafia antynierządowa. Czy więc potajemnie rząd, dwór królewski lub ktokolwiek inny (prezydent USA?) wydał polecenie tej grupie zgładzenia tychże kobiet? Może dokonali tego w czynie społecznym? Może tej działalności poświęciła się policja?

Wysnuła się także hipoteza, że Kuba to tylko miejska legenda, a kobiety zostały zamordowane wskutek praktyk pogańskich. Sam Kuba natomiast jeździł czarną Wołgą i tylko wyznaczał ofiary. Możliwe też, że Kuby nie było, to wszystko mistyfikacja, zwłoki były podrzucone, a teraz rząd brytyjski śmieje się prostym ludziom w twarz i, co więcej, oskarża jakichś Polaków. Czyli mamy spisek przeciwko Polsce! Od zawsze nie chcieli tam polskich emigrantów, a po zaborach do tego stopnia, że wrabiali w niego co sprytniejszych Polaków.

Ostatnio pojawiła się teza, że Kubą jest Dexter Morgan. Zgadzałyby się niektóre aspekty psychologiczne, a także jego powiązania z policją, ale nie zgadza się czas. Być może Dexter to następne wcielenie Jakuba.

Kuba a ty[edytuj]

Dzisiaj także widoczny jest wpływ Rozpruwacza na media, gry itd. Jeżeli więc:

  • oglądałeś filmy takie jak: Studium strachu, Rytuał w ciemnościach, Z piekła rodem lub anime Kuroshitsuji,
  • słuchasz Lorda Sutcha,
  • czytasz komiksy takie jak From Hell,
  • lubisz książki Dekorator, Niebezpieczne wizje lub te o egzorcystach-alkoholikach,
  • wolisz grę Ripper od Sapera,

to masz wszelkie zadatki, aby być drugim Kubą. Ewentualnie możesz założyć jego fanklub lub sektę.

Pamiętaj także, że musisz najbardziej lubić Kubę spośród wszystkich seryjnych morderców, bo był pierwszym tak sławnym seryjnym mordercą. Kuba jest bardziej tró nawet od Jigsawa, bo Kuba jest mroczny dziewiętnastowieczny.